"Mikropark" nad kieleckim zalewem
Mija prawie rok od walki mieszka艅c贸w blok贸w w pobli偶u kieleckiego zalewu , kt贸rzy za艂o偶yli nawet inicjatyw臋 obywatelsk膮 „Zielona Klonowa” o uratowanie niewielkiej dzia艂ki nale偶膮cej do miasta przed sprzeda偶膮 i skazaniem na zabudow臋 przez jakiego艣 z艂aknionego dewelopera. Idea szczytna, trzeba chroni膰 zielone enklawy na terenie miasta i zagospodarowywa膰 je, aby s艂u偶y艂y mieszka艅com. Ale kiedy przys艂owiowy „kurz opad艂”, dzi艣 ta uratowana spod pi艂 i betoniarek dzia艂ka przedstawia obraz n臋dzy i rozpaczy. Wyta艣mowana, z mn贸stwem chaszczy i samosiejek, do tego kilka po艂amanych i powykr臋canych starych drzew a to wszystko po艣r贸d b艂ota i 艣mieci. I gdzie tu ten zapa艂 aby miejsce to przekszta艂ci膰 w wywalczony park? Ju偶 zabrak艂o? Ja wiem, 偶e na to trzeba zg贸d i pieni臋dzy, ale skoro by艂a tak za偶arcie broniona to dlaczego ta „Zielona Klonowa” nie podejmie si臋 dalszych dzia艂a艅 i w ramach czynu spo艂ecznego nie ucywilizuje tej dzia艂ki? I teraz miejsce to straszy swym wygl膮dem, nie da si臋 tam wej艣膰 bo i po co? Aby si臋 ub艂oci膰 i rozerwa膰 kurtk臋 o ga艂臋zie? Mo偶e jacy艣 menele b臋d膮 mieli z niej po偶ytek, bo jak latem zaro艣nie to b臋dzie gdzie si臋 spokojnie napi膰.
Taka moja ma艂a refleksja do dyskusji.















